poniedziałek, 27 listopada 2006
Miało być tak pięknie a jest zupełnie inaczej.
niedziela, 26 listopada 2006
Thank U…
W Takich chwilach ja ta dzisiejsza nie można powiedzieć nic innego jak tylko dziękuję Ci. A jest, za co. Za to, że:
- znosisz mnie każdego dnia,
- wspierasz nawet, gdy jest beznadziejnie,
- jesteś inny niż wszyscy wokół,
- wiesz, czego pragnę,
- potrafisz mnie pocieszać,
- kochasz mnie tak jak ja ciebie,
- potrafisz milczeć razem ze mną,
- nie naciskasz, gdy wiesz, że potrzebuje chwili, by w końcu się przemóc i wygadać,
- motywujesz do działania,
- jesteś moim wsparciem,
- czuję się przy Tobie bezpieczna,
- potrafisz ze mną marzyć,
- nie chcesz mnie zranić,
- nawet, gdy jesteś zmęczony znajdujesz chwilkę by pogadać,
- rozumiesz, że miewam czasem gorszy dzień,
- nie starasz się za wszelką cenę mnie zmienić,
- kochasz mnie bezinteresownie,
- pojawiasz się zawsze wtedy, kiedy Cię potrzebuje,
- na koniec za to, że jesteś.
Tak wymieniać mogłabym bez końca i na pewno jest wiele ważnych niewypowiedzianych myśli. Mam nadzieję, że mimo wszystko ty kochanie to wiesz. Ja z każdym dniem coraz bardziej rozumiem, jaką jestem szczęściarą i nie chce się zamienić z nikim. Jestem po prostu zakochana i każdego ranka to uczucie odkrywam na nowo i za każdym razem jest ono silniejsze i nikt tego nie zmieni. I poza tym mam gdzieś to, co inni znowu powiedzą o tej notce o na po prostu mówi o tym, co czuje i nic na to nie poradzę, że takie uczucie ostatnio w mojej duszy ciągle gra.
piątek, 24 listopada 2006
Piątek, tygodnia koniec i początek…
czwartek, 23 listopada 2006
Nadszedł czas na refleksje…
środa, 22 listopada 2006
Po burzy zawsze wychodzi słonko:).
wtorek, 21 listopada 2006
Mam wszystko w tyle. Są w życiu takie chwile…
niedziela, 19 listopada 2006
A to jednak jeszcze umiem pływać.
sobota, 18 listopada 2006
To już wracam do blogowego życia.
Przez ten dzień trochę odpoczęłam nabrałam dystansu do zaczepek głupich ludzi i zrozumiałam, że nie ma się, co przejmować, bo zawsze znajdą się tak niemiłe osoby. Nawet nie warto z nimi walczyć, bo to tylko pogarsza sytuacje. A niestety nikt nie jest idealny. Chce w tej notce powiedzieć cos tylko jeden jedyny raz. Pisze tego bloga tylko i wyłącznie dla siebie, jeśli komuś się to nie podoba to ja wcale nie zmusza go do czytania. Pisanie tutaj pozwala mi czasem wyrzucić z siebie pewne emocje, które się kłębią i to mi pomaga. Dlatego jeśli jakieś osobie to przeszkadza niech wyłączy tę stronę i zapomni adres a nie rzuca obelgami, bo to wcale nie jest przyjemne. Też mam swoje uczucia i nie, którzy w ogóle nie zwracają na to uwagi, bo co ich to obchodzi (czyste samolubstwo i egoizm). Z drugiej jednak strony wiem ze słowa krytyki są potrzebne jednak niech one będą odpowiednie a nie, że jak ktoś już nie ma się, czego czepiać to wyszukuje byle głupstwo. Jakoś na blogu, który został blogiem 2005 roku nie dostrzegam by ktoś się czepiał jak autor popełni, jakąś literówkę lub coś źle odmieni, ale może go odwiedzają bardziej kulturalni ludzie. No nie wiem, od czego to jest zależne. Mam nadzieje, iż moja prośba jest bardzo czytelna i osoby mało zainteresowane treścią notek a bardziej ich krytykowanie lub obrażaniem mnie dadzą po prostu temu spokój i odejdą raz na zawsze zostawiając mnie w spokoju.
czwartek, 16 listopada 2006
Już 5 miesięcy męczysz się ze mną kochanie:).
Dziś mamy dzień wyjątkowy, ponieważ mija kolejny miesiąc, kiedy to mój chłopak wytrzymał ze mną lub ja z nim, jak kto woli to interpretować. Pięć miesięcy to już jest jakiś dłuższy okres czasu. Na pewno udało nam się poznać w jakimś stopniu. Wiadomo, że nie wiemy o sobie wszystkiego, ale to dobrze, bo zawsze jest jakieś nowe przeżycie, gdy dostrzegamy jakieś nowe cechy u drugiej osoby. Z mojego punktu widzenia dostrzegam same wzloty, upadków żadnych nie odnotowałam. Panuje pełna harmonia no może czasem gorsze dni miewam, ale staram się z tym walczyć jednak niestety wszystkich moich cech charakteru poprawić się nie da. Nie posiadam z tego powodu wyrzutów sumienia, bo nikt nie jest w końcu idealny i moja druga połowa też czasem potrafi doprowadzić mnie do chwilowego zdenerwowania, ale jednakże jak miło jest się potem popieszczoszyć. W sumie, jeśli chodzi o nasz związek i relacje między nami to nie mogę narzekać wręcz się cieszę, iż jest tak dobrze i że nie ma np. cichych dni lub, że kłócimy się o byle głupstwo. Nasze wymiany zdań raczej są bardziej brane na wesoło i jak nawet któreś się obraża to tylko na chwile i to bardziej na żarty niż na poważnie i to jest w tym wszystkim cudowne. Kocham cię za to, jaki jesteś i za to, że w ogóle jesteś. Nawet przez momencik nie pomyślałam żeby wymienić cię na lepszy model, bo uważam, że lepszego po prostu nie ma. Dziękuję ci za to, że ze mam jesteś za to, że wczoraj ze mną byłeś i za wszystko, co dobre, co mnie do tej pory spotkało dzięki Tobie. Jesteś moim promykiem nadziei, co oświetla każdy mój dzień.
środa, 15 listopada 2006
I bądź tu człowieku poważny:).
wtorek, 14 listopada 2006
Jednak to na filozofii rodzą się najlepsze pomysły.
poniedziałek, 13 listopada 2006
Moja wyobraźnia potrafi być czasem chora i nieobliczalna.
Dziś to będę mieć koszmarki w nocy jeszcze ten przeklęty wiatr wieje i rusza drzewa za oknem, które rzucają ruszające się cienie na moją ścianę. Nie było by w tym nic złego, gdyby te cienie się nie ruszały na tej ścianie i gdybym ja ich nie widziała leżąc w łóżku niestety jest zupełnie inaczej. I tak to ja osoba, która nie boi się żadnych insektów, gadów płazów i wszelakiego rodzaju innych dziwnych żyjątek (czuje jedynie do niektórych wstręt i odrazę) boi się głupich horrorów. Przecież ogólnie wiadomo, że akcja jest całkowicie wymyślona wielkich studiach filmowych w Hollywood. Ale żadne argumenty nie przemawiają do mojego blond łebka. Ja i tak wewnątrz mojej chorej głowy no może bardziej za sprawa chorej wyobraźni myślę, że to jest najprawdziwsza prawda i że zaraz jakieś UFO czy co tam innego strasznego wleci mi do domu i mnie zabije lub porwie i wykorzysta do jakiś celów badawczych lub reprodukcyjnych. Wszczepią mi potem jakiś chip pod skore i będą monitorować moje życie, będą wszystko o mnie wiedzieć a ja oczywiście będę, żyła z taką świadomością, że jestem obserwowana poczym popadnę w obłęd i zamknął mnie w psychiatryku, gdzie spędzę pozostała cześć mojego życia chyba, że przyleci jakiś kosmita o imieniu Prot i zabierze mnie na swoja planetę. Jednak na to bym nie liczyła, bo przecież chętnych jest dużo. Dlatego też kochanie jakby potrwali mnie dziś kosmici, co jest bardzo prawdopodobne zważając na wszystkie znaki na niebie i ziemi i do tego jeszcze jest poniedziałek 13-stego to pamiętaj, że bardzo, ale to bardzo Cię kocham i nigdy Ciebie im nie wydam choćbym nie wiem jak mnie torturowali. Jeju to dałam upust swojej fantazji, może to mi pomoże i nie będę mieć w nocy koszmarków. Aha i kochanie tak na przyszłość nie strasz mnie więcej na filmach nawet jak to będzie komedia romantyczna, bo widzisz, że potem mam problemy z własną psychika.
niedziela, 12 listopada 2006
Jak to dopadł mnie tłum fotoreporterów.
sobota, 11 listopada 2006
Cudowne uzdrowienie…:)
piątek, 10 listopada 2006
Blondynka też miewa trudne dni:(
czwartek, 9 listopada 2006
Teraz już wiem, że chciałabym umrzeć z miłości!
Myslovitz Chciałbym umrzeć z miłości
Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal
Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości
Tak właśnie chciałabym stąd odejście jak już będę musiała tylko i wyłącznie przy Tobie. Tak zupełnie poważnie to chce się budzić i zasypiać przy Tobie. Już teraz wiem, co to znaczy kochać i być kochanym odkryłam to dzięki Tobie. Chyba nie można zaznać już większego szczęścia. Przepełnia mnie uczucie radości. Widzę cię gdziekolwiek, spojrzę. Dopiero, co wyszedłeś a ja już tęsknie i tak naprawdę jeszcze nigdy nic takiego nie czułam. Chce z Tobą chodzić za rękę w deszczu, chce całować cię pod rozgwieżdżonym niebem i szeptać ci do ucha jak bardzo cię kocham.
środa, 8 listopada 2006
Gdyby doba miała więcej godzin to na pewno bym się nie nudziła:).
Pomysł na dzisiejszą notkę narodził się w autobusie relacji Poznań - Chludowo z przystankiem docelowym w Zielątkowie gdzie też wysiadłam. Siedząc sobie w wyżej wymienionym pojeździe pełnym obcych sobie ludzi, zimnym, ale jednocześnie nowym i wygodnym oraz oglądając budzący się i księżyc oraz światełka dobiegające z okien domów doszłam do pewnych wniosków. Oczywiście to, co chce powiedzieć dostrzegłam już wcześniej jednak nigdy się nad tym nie zastanawiałam dłużej, bo jakoś szczególnie to mnie nie dotyczyło. Będąc, na co dzień w Poznaniu zostałam wrzucona w pęd życia miejskiego. Z początku, uważałam, że gdzie ja, mnie to omija, bo żyje inaczej. Jednak z każdym dniem widzę coraz dokładnie, iż coraz bardziej się wszędzie spieszę, żyje w nieustannym biegu nawet zmieniając sale między wykładami. Po prostu wszędzie biegnę to: na zajęcia, na autobus, na zakupy, do barku po kanapkę, do automatu po gorąca czekoladę a potem parze sobie buzię, bo nie mam czasu czekać aż wystygnie, spieszę się na przejściu dla pieszych, bo zielone światło już miga albo w połowie przejścia zrobiło się czerwone. Drugą skrajna rzeczą ludzi „miastowych” jest nieustanne czekanie na cos, z czego wynika późniejszy pośpiech by nie być spóźniony. I tak oto tylko w dniu dzisiejszym czekałam: na zajęcia, na przerwę (bo tyłek już bolał od siedzenia), na dojście na przerwie do barku, na wydanie kurtki w szatni (było oblężenie), na pizze w Pizza Hut i potem, oczywiście oczekiwanie na wydanie reszty. Tych przykładów jest więcej, ale chodzi mi o uchwycenie samej idei. Po co ludzie tak się spieszą? Przecież i tak czasu nie zyskują i ciągle marudzą, że brak im czasu i do tego jeszcze są wiecznie zmęczeni. Ja jestem nauczona trochę innego modelu życia, dlatego trudno mi się przestawić na ten pośpiech. Zaczyna mi brakować czasu ledwo stanę pojadę do szkoły to już wracam i kładę się powrotem spać i tak codziennie. A musze powiedzieć ze mój plan zajęć i tak jest strasznie przystępny i w sumie chodzę na wykłady tylko 3 dni w tygodniu. Jednakże atmosfera wielkiego miasta przenosi się pomału i na mój codzienny grunt życia nawet wówczas, gdy nie bywam w Poznaniu. Łapie się np. na wiecznym sprawdzaniu godziny i nerwów czy zdążę coś tam zrobić. A ja protestuje, bo chcę mieć więcej czasu na przyjemności i nie tylko, chce bez wyrzutów sumienia leżeć cały dzień w łóżku by potem nie myśleć, że czeka na mnie do przeczytania 200 stron książki na myśl polityczna. A tak w ogóle to ja chce już wiosnę by dni były dłuższe i żebym nie musiała w ciemnościach wychodzić z domu i w takich samych ciemnościach do niego wracać. A tak już całkiem serio chciałabym mieć urządzenie do zatrzymywania czasu i powtarzania tych rzeczy, które są dla mnie najmilsze.
wtorek, 7 listopada 2006
Kiedy zostanę kobietą?
- Mamo, mamo chyba mi urosła klatka piersiowa?!
- Córeczko to jest normalne każda dziewczynka przechodzi to prędzej czy później.
- Mamo, ale Elka z 6b jest całkiem płaska.
- Bo widocznie ona ma jeszcze na to czas ponieważ każdy ma swój wewnętrzny zegar biologiczny.
- Mamo a czy to znaczy, że jestem już dorosła?
- No… dorosła może jeszcze nie, jednak małymi kroczkami zbliżasz się do tego etapu.
Jej jak dawno temu zadawałam sobie tak nurtujące pytania. Wtedy były one dla mnie wręcz nie do rozwiązania jakby z kosmosu. W końcu jeszcze nie znałam języka mojego ciała i nie byłam świadoma tych wszystkich przemian, które wówczas zachodziły. A jak to wygląda teraz? Czy już mi się udało poznać całą siebie? Wydaje mi się, że jednak nie, ponieważ człowiek poznaje siebie i swoje ciało przez całe życie. Jeszcze troszkę i będę musiała pogodzić się z faktem posiadania pierwszych zmarszczek koło oczu, przez co będę musiała nauczyć się na nowo potrzeb mojej twarzy i skóry. Ale to, kiedy stanę się kobietą??? Czy jak nadchodzi ta chwila, ten moment to to się po prostu tak wie i już??? A może jestem nią od momentu, gdy osiągnęłam pełnoletność??? Mówi się również, że pełnie kobiecości uzyskuje się po urodzeniu dziecka. I tutaj wynika pewien problem: ja nie posiadam dziecka. Czy to znaczy, że nie mam czuć się kobietą? A może zaczynamy się nią czuć, gdy inni dostrzegą w nas pierwiastek kobiecości. Gdy w oczach najbliższych widzimy zalążki budzącej się natury kobiecej? Ile to jeszcze jest pytań, na które nie znam odpowiedzi. Jednak na pewno w jakimś stopniu czuje się kobietą. Codziennie chce ładnie wyglądać dla świata a w szczególności dla moich najbliższych. Co do zachowania to nie zawsze bywa one odpowiednie do mojego wieku ale dobrze czasem potrafić rozbawić tłum bo i tak już za dużo jest ponuraków naszym społeczeństwie. Czuje, iż dopada mnie depresja jesienna i zaczynam przechodzić kryzys osobowości. Przykładem może być fakt, że rano po wstaniu i spojrzeniu w lustro odwróciłam się i nie chciałam już w nie spojrzeć. Ostatnio też odjęto mi lata i znów byłam dzieckiem tylko, że wówczas zabrakło już miejsca na poważna osobę, która tak naprawdę staram się być.
- Dziecko czy ty masz prawo jazdy, że wsiadasz za kierownice?
- (pomyślałam, iż to jest głupie pytanie i to, że posiadam prawo jazdy od ponad pół roku mówi samo za siebie) Ależ oczywiście, że mam
- Bo dziecko wyglądasz tak młodo. Myślałam, że masz 15-naście lat.
-(w tym momencie kielich goryczy pękł) To się pani stanowczo pomyliła, bo mam 19-naście lat.
I jak tu można czuć się dorosło, kiedy na każdym kroku cię odmładzają. Z pewnością będę się z tego cieszyć za kilka lat, gdy zacznę sama sobie odejmować lata. Ale jak na razie chce w końcu stać się dorosła kobieta!!!