Dzisiaj będzie notka zupełnie wyjątkowa, dlatego też pisana będzie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Ową okazją jest fakt, iż jestem już z moim księciem 3 miesiące. Wiem, że to nie jest nie wiadomo jak długo, ale dla mnie to i tak już wieczność. Dlatego chce mu dziś podziękować i powiedzieć, że jest moim aniołem i w jego ramionach czuje się najbezpieczniej. A poza tym kochanie jeszcze coś ci powiem: „Zawsze, kiedy chce Ci powiedzieć, co do Ciebie czuję, to brakuje mi słów, by to opisać... Gdy chce Ci powiedzieć, że Cię "Kocham" to wiem, że to tak naprawdę za mało. Po prostu nie ma żadnego słowa, ani zdania, które opisze to, co w głębi serca mam, co wyrazi tak wielkie uczucie, zwykłe słowa nie są w stanie tego określić. Jesteś kimś, kto sprawia, że mam chęć do życia, kto mnie pobudza, powoduje radość, zwalcza smutek, przynosi szczęście. Chcę, żebyś wiedział, iż moje życie nie ma bez Ciebie wartości, ma sens tylko wtedy, gdy spędzam je z Tobą, gdy jesteś blisko i czuję Twoją obecność. Moja miłość do Ciebie nigdy nie będzie miała końca, lecz z każdym dniem, godziną, minutą, a nawet sekundą będzie wzrastać. Potrzebuje Cię najbardziej na świecie. Dziękuję Ci za to, że: -mogę na Tobie zawsze polegać, powiedzieć, co mnie boli, smuci, z czym sobie nie radzę, -zawsze mnie wysłuchasz i jesteś najcierpliwszą osobą, chociaż wiem, że często nie można ze mną wytrzymać i z moim marudzeniem czasem ciężko żyć, -jesteś bardziej wyrozumiały niż przyjaciółka, -jesteś czymś więcej niż chłopak-jesteś moją miłością i chce, aby na zawsze tak zostało. Kocham Cię Kochanie najbardziej jak Tylko mogę. Mam nadzieję, że o tym wiesz. Napisałam to, aby choć w kilku słowach opisać moje uczucie. Bądź ze mną zawsze. Mam nadzieje, że nigdy nie zwątpisz w moją miłość do Ciebie... Nigdy nikogo nie kochałam tak jak Ciebie po prostu KOCHAM CIĘ:*.”
sobota, 16 września 2006
czwartek, 14 września 2006
Nuda stanowczo zabija ostatnie szare komórki!!!
wtorek, 12 września 2006
Prawie „kura domowa”, prawie robi wielką różnicę:)
Przez to, że blondynka ma jeszcze wakacje, ponieważ swoją edukację rozpoczyna dopiero w października to Super Mama zatrudnia ją do różnych prac domowych. Takim oto sposobem ta biedna mała istota musiała ostatnio myć okna. Oj, jakie to było dla niej męczące zajęcie. Jednak trzeba powiedzieć, iż zabrała się do tego z wielkim zapałem godnym podziwu. Dlatego też, wstała znowu bladym świtem (jak to już miewa w zwyczaju hehehe) szybciutko się ubrała, zjadła śniadanko i popędziła po odpowiednie środki do mycia szyb. Należy wspomnieć, że postanowiła swoją pracę wykonać bardzo starannie by Super Mama była z niej dumna i ją pochwaliła. Dlatego przygotowania i zbieranie się do wykonania powierzonego jej zadania w rzeczywistości zajęło naszej piękności więcej czasu niż owe późniejsze mycie. Wczesnym popołudniem w końcu udało jej się dostać do okna w kuchni, które okazało się być okropnie brudne, oklejone błotem, dlatego też blondi zaczęła się zastanawiać czy ktoś w ogóle przez to okno jeszcze coś widział. Nie rozwijając dłużej tej myśli spryskała szyby (w tym miejscu, aby nie robić darmowej reklamy nie zostanie podana nazwa środka, który poradził sobie z owym brudem) płynem do mycia szyb i zaczęła mozolne polerowanie. Wirtualnie naszej bohaterce myć okna pomagał jej Książe. Było to przyjemne i potrzebne umilanie pracy tym bardziej, że nasza istotka w owym dniu przeżywała swoje trudne dni, więc wsparcie moralne było jej bardzo potrzebne, by przypadkiem nie rzuciła się z drugiego piętra, bo cóż by to była za strata dla ludzkości. Ambicje tego małego człowieczka nie skończyły się oczywiście na jednym oknie i dlatego umyła jeszcze drugie tym razem w swoim pokoju. Po wykonaniu powierzonego jej zadania padła zmęczona nie mogąc ruszyć ani ręką ani nogą. Wówczas okazało się, iż blondyna musi jeszcze ugotować obiad dla swojej rodziny. Był to wyczyn ponad jej siły jednak stanęła na wysokości zadania i usmażone przez nią naleśniki z jabłkami zaspokoiły żołądki zarówno Super Mamy i Pana Taty oraz brunety. Nasza piękność pomimo tak nieludzkiego poświęcenia nie mogła mieć oczywiście ani chwilki odpoczynku, gdyż jej rodzicielka zleciła jej spacer na ogródek po fasolkę. Na szczęście z odsieczą przybył jej ukochany i pomógł jej wykonać to zadanie i nawet potem niósł siateczkę (co z niego za dżentelmen nic dodać nic ująć tylko po prostu kochać). Wieczorek spędziła już w miłym towarzystwie, przez co humorek i siły witalne do niej powróciły:*.
niedziela, 10 września 2006
Wyprawa na grzyby z niespodziankami:)
piątek, 8 września 2006
"Murzynkowe" szaleństwo Blondyny
środa, 6 września 2006
Z cyklu "cała Polska czyta Blondynce"
niedziela, 3 września 2006
Druga tajemnicza natura blondynki:)
Dla wszystkich nieznających jeszcze dokładnie blondynki trzeba wspomnieć, iż posiada ona także drugą naturę. Co prawda ta druga natura zajmuje mniejszą cześć duszy blondynki i znajduje się na etapie zanikania, ale jednak istnieje. Chodzi oczywiście o imprezową stronę blondynki. Naszą opowieść trzeba zacząć od momentu, kiedy to blondyna dostała zaproszenie na 18-nastkę SoNiI. Miało to miejsce pięknego sierpniowego popołudnia podczas wakacji u Reni. Do owej imprezy blondyna miała dużo czasu jednak wynikające po drodze nieporozumienia i konflikty pomalutku zniechęcały ją do czynnego udziały w owym towarzyskim wydarzeniu. Jednakże nasza blond piękność przy namowach paru osób a szczególnie jednej i tu duży buziak dla niej, zdecydowała się sprawić solenizantce prezent i przybyć oczywiście na czas jak to w przypadku blondi bywa (czyli z ponad godzinnym opóźnieniem a wynikło to z nie ustalenia planu podróży z Panem Tatą). Nasza blondyna ledwo nie przekroczywszy progu sali została wciągnięta w wir tańczących gości, którzy akurat formułowali pociąg. Nikt nawet nie chciał słyszeć z ust blondyny słowa protestu dlatego też poddała się ona tym zabiegą dobrowolnie. Po odtańczeniu ustalonej normy blondyna wraz z Renią i Agą mogły dopchać się do solenizantki i złożyć jej życzonka i podarować jej prezencik(w tym miejscu redakcja jeszcze raz składa najserdeczniejsze życzonka i ma nadzieje, iż ów ciężko zdobyty prezent dodatkowo okupiony ciężkim płaczem i lamentami, nie tylko ze strony blond piękności zdołał spełnić oczekiwania i się chociaż troszkę podoba:)). Dalej spotkanie towarzysko-kulturalne potoczyło się spokojnie bez żadnych ekscesów. Były tańce, jedzono i picie(nasza blondi wypiła aż dwa toasty za solenizantkę trzeba dodać, że było to też podyktowane tym, iż był to toast na jedną nóżkę i dla równowagi także na drugą). Oczywiście o północy miało miejsce magiczne wydarzenie czyli toast, dmuchanie świeczek wraz z pomyśleniem życzenia i jak to nasza blondyna zaobserwowała cieszące się największym aplauzem symboliczne 18-naście klapsów na tyłeczek SoNiI. I w tak przyjemnej i miłej atmosferze nasza blondynka wytrzymała do wpół do pierwsze i potem wróciła grzecznie do domku pod eskorta swojej drugiej połowy. Na zakończenie tak miłego dnia był jeszcze spacerek, który dokumentnie wymęczył nasza blondi dlatego też po pożegnaniu swojego lubego nie miała problemów z pójściem spać(co jej się ostatnio często zdarza:)).