niedziela, 3 września 2006

Druga tajemnicza natura blondynki:)

Dla wszystkich nieznających jeszcze dokładnie blondynki trzeba wspomnieć, iż posiada ona także drugą naturę. Co prawda ta druga natura zajmuje mniejszą cześć duszy blondynki i znajduje się na etapie zanikania, ale jednak istnieje. Chodzi oczywiście o imprezową stronę blondynki. Naszą opowieść trzeba zacząć od momentu, kiedy to blondyna dostała zaproszenie na 18-nastkę SoNiI. Miało to miejsce pięknego sierpniowego popołudnia podczas wakacji u Reni. Do owej imprezy blondyna miała dużo czasu jednak wynikające po drodze nieporozumienia i konflikty pomalutku zniechęcały ją do czynnego udziały w owym towarzyskim wydarzeniu. Jednakże nasza blond piękność przy namowach paru osób a szczególnie jednej i tu duży buziak dla niej, zdecydowała się sprawić solenizantce prezent i przybyć oczywiście na czas jak to w przypadku blondi bywa (czyli z ponad godzinnym opóźnieniem a wynikło to z nie ustalenia planu podróży z Panem Tatą). Nasza blondyna ledwo nie przekroczywszy progu sali została wciągnięta w wir tańczących gości, którzy akurat formułowali pociąg. Nikt nawet nie chciał słyszeć z ust blondyny słowa protestu dlatego też poddała się ona tym zabiegą dobrowolnie. Po odtańczeniu ustalonej normy blondyna wraz z Renią i Agą mogły dopchać się do solenizantki i złożyć jej życzonka i podarować jej prezencik(w tym miejscu redakcja jeszcze raz składa najserdeczniejsze życzonka i ma nadzieje, iż ów ciężko zdobyty prezent dodatkowo okupiony ciężkim płaczem i lamentami, nie tylko ze strony blond piękności zdołał spełnić oczekiwania i się chociaż troszkę podoba:)). Dalej spotkanie towarzysko-kulturalne potoczyło się spokojnie bez żadnych ekscesów. Były tańce, jedzono i picie(nasza blondi wypiła aż dwa toasty za solenizantkę trzeba dodać, że było to też podyktowane tym, iż był to toast na jedną nóżkę i dla równowagi także na drugą). Oczywiście o północy miało miejsce magiczne wydarzenie czyli toast, dmuchanie świeczek wraz z pomyśleniem życzenia i jak to nasza blondyna zaobserwowała cieszące się największym aplauzem symboliczne 18-naście klapsów na tyłeczek SoNiI. I w tak przyjemnej i miłej atmosferze nasza blondynka wytrzymała do wpół do pierwsze i potem wróciła grzecznie do domku pod eskorta swojej drugiej połowy. Na zakończenie tak miłego dnia był jeszcze spacerek, który dokumentnie wymęczył nasza blondi dlatego też po pożegnaniu swojego lubego nie miała problemów z pójściem spać(co jej się ostatnio często zdarza:)).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz