sobota, 8 września 2007

Kogo to obchodzi, że mam wakacje!!!

No na pewno nie mojego taty. Już wczoraj zostałam poinformowana, że mam mu pomóc rozwiązać test psychologiczny. No to ja, taki osiołek powiedziałam no dobra (następnym razem ugryzę się w język zanim powiem, jakie mam przedmioty na studiach i na ile je zaliczam), pomyślałam sobie spoko na pewno rozwiąże, takie bajery jak to na jego studiach „dla dorosłych” mogą się zdążyć. Oczywiście rano nastąpiło moje wielkie zdziwienie, gdy okazało się, że do przeczytania na mnie czeka jakieś 120 stron wykładów. Wówczas mnie zatkało myślę sobie no to się ugotowałam na całą sobotę a gdzie tu upchnąć jeszcze cotygodniowe porządki (o zgrozo). Jednak jak to blondynka ma w swej naturze zaczęłam od rozwiązywania testu i w między czasie doczytywałam potrzebne informacje i takim oto sposobem „rozwiązaliśmy” test w godzinkę, co prawda na 80% ale za drugim razem poprawiliśmy się i w sumie zakończyliśmy z imponującym wynikiem 93%. To się nazywa być „genialnym dzieckiem”. Jednakże moje szczęście nie trwało długo, gdyż mój ukochany tatuś poinformował mnie, że ma do rozwiązania jeszcze jeden test. Wtedy już wymiękłam i niestety test musi poczekać do czasu naładowania baterii przez rozwiązującą. Musze przyznać, że łatwy on nie był a w każdym bądź razie wyjątkowo podchwytliwy. To nawet dr Werner nie zaproponowała nam takiej skali trudności na zaliczeniu ćwiczeń z wyżej wymienionego przedmiotu. Po ochłonięciu szybko uporałam się z porządkami i wysłałam tatę z praniem do suszarni (jego wkład w dobre wyniki). I znów mogę się cieszyć moimi wakacjami. Musze przyznać, że dużo mi ich już nie zostało. Jednak postaram się by te 3 tygodnie bardzo efektywnie spędzić tzn. wypoczywać do granic możliwości.

piątek, 7 września 2007

Nostalgicznie...

Znów zostałam sama, ale nie samotna. Jednak ta pustka jest gorsza od samotność. Wiem, że tam gdzieś daleko jesteś. Może już śpisz a może myślisz o mnie tak jak ja o tobie. Ponownie dopadła nas szara rzeczywistość. Takie samo pożegnanie, szybki buziak przy drzwiach potem jeszcze odprowadziłam cię wzrokiem po schodach. Szybko minął ten czas razem zaledwie godzina może półtorej, ale jednak. A teraz siedzę i tęsknie za twym głosem, dotykiem, ciepłem, zapachem i ogarnia mnie pustka. Czuje się jak samotny pień przy pustej drodze, na którego nikt nie czeka, nikt nie zwraca uwagi. Chociaż wiem, że ty tam gdzieś jesteś u siebie i czujesz taką sama pustkę. Nie wiem, kiedy znów się spotkamy. Może dzisiaj, może jutro a może dopiero za tydzień. Doskonale zdaje sobie sprawę, że pracujesz, jesteś zmęczony i możesz nie mieć czasu, jednak nic na to nie poradzę, że tęsknie. Odliczam już dni, kiedy będzie dla siebie tak naprawdę, tak na stałe i zdaje sobie wówczas sprawę, że to nie nastąpi tak szybko. Jednak wiem i wierze, iż przetrwamy i doczekamy tych szczęśliwych dni. Nie ma, co się rozklejać są pary, które mają gorzej żyją w zupełności na odległość i widzą się raz na miesiąc lub rzadziej a ja mam to szczęście, iż dzieli nas tylko 8 kilometrów lub aż tyle. Teraz już tylko czekam, kiedy zadzwonisz powiesz mi tak słodko dobranoc i będę mogła już spokojnie iść spać. W takim razie idę do łóżeczka czekać.