piątek, 27 kwietnia 2007

Czasem dobrze powspominać...

Pamiętam ten moment, to wydarzenie bardzo dokładnie. W zeszłym roku dokładnie o tej porze po raz ostatni słyszałam szkolny dzwonek, widziałam nauczycieli, czułam się już tak dorosła a zarazem tęskniłam już za tym wczesnym dzieciństwem i beztroską zabawą. W tym jakże krótkim momencie zrozumiałam, że to już koniec, że teraz odpowiadam już wyłącznie sama za siebie, zaczynam dokonywać całkowicie samodzielne decyzje, od których zależy mój dalszy los. Gdy trzymałam już w rękach moje świadectwo dojrzałości trochę było żal, że te 3 lata tak szybko zleciały i martwił mnie fakt, iż właśnie zamykał się jakiś rozdział mojego życia. Jednakże było czuć jakiś dreszczyk emocji, co będzie dalej, co na mnie czeka na nowej drodze i czy dotychczasowy bagaż doświadczeń okaże się przydatny. Dzisiaj po roku widzę, że nie miałam się, czego bać. Poznałam sporo nowych ludzi, zawiązałam nowe przyjaźnie, zakończyłam z sukcesem pierwszy semestr na studiach a moje obawy już całkowicie prysły jak bańka mydlana. Pozostaje jednak tęskno za znajomymi z liceum, ponieważ jak to w życiu bywa każdy poszedł w swoją stronę do tego wszyscy cierpimy na ciągły brak czasu. Wcale nie jest mi źle z tym, iż sama podejmuje decyzje to jest nawet fajne chodzić sobie na wykłady, jakie się chce nie ma już żadnego przymusu, że na to musze iść i na tamto, bo wszystko jest równie ważne. Został też totalnie wyeliminowany jakiś strach związany z niezapowiedzianymi kartkówkami, itp. Teraz też w końcu czuje się dorosła, kiedy wykładowcy zwracają się do nas per pani i per pan nie jestem już traktowana jak smarkacz. To jest zupełnie inny świat, który całkowicie już mnie pochłoną, chociaż czasem marze by wrócić do szkoły średniej jednak wiem, że to nie możliwe.

czwartek, 26 kwietnia 2007

Przerwa w dostawie prądu…

Już ochłonęłam i postanowiłam od czasu do czasu coś skrobnąć. Nie wiem jeszcze czy mojej weny i czasu starczy na długo by na nowo rozgości się na blogu, ale kto wie. Nie będę tu już wymieniać, dlaczego zarzuciłam bloga, bo tak naprawdę nie ma to już większego znaczenia. Postanowiłam zacząć od nowa w nowym szablonie (ciekawe jak długo wytrzymam), bo mam potrzebę ciągłych zmian. Poprzedni fioletowy kolor już mi zbrzydł. W związku z powyższym nastąpiła też zmiana adresu, bo tamten też mi się nie podobał i był stanowczo za długi. Może w najbliższym czasie opisze skrótowo, co się u mnie działo jak mnie nie było. Na razie to kończę i idę spać, ponieważ zmęczyłam się dokonywaniem zmian ( trochę to trwało).