Wypada coś napisać, bo mi w końcu zamkną ten interes.
Z wielkich nowości to 14 sierpnia szykuję się ślub mili państwo i to taki wyjątkowy.
Jeśli ktoś pomyślał, że mój to powiem ZONK.
Ta daaaam buduję napięcie.
Otóż moi rodzice po 25 latach wspólnego życia postanowili zalegalizować swój związek, co prawda będzie to tylko ślub cywilny, bo oboje są rozwodnikami.
Ale fajnie być świadkiem na ślubie własnych rodziców i zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma taką okazję.
Tak poza tym już 27 lipca jadę w moje Taterki na tydzień co mnie bardzo cieszy.
Dużo planów jest z tym związanych, jednak najskrytszego marzenia nie spełnię, by dokończyć zdobywanie orlej perci, ponieważ część jest jest trasy jest jeszcze w śniegu i między innymi łańcuchy są oblodzone i nie jest to bezpieczna trasa dla nie doświadczonych taterników (czyt. mnie).
Potem może jeszcze jakiś wypad do Łeby na 4 dni dni, co by sobie po wydmach poskakać i się zrobi po wakacjach:)
Ps. do foksal w końcu ruszyłam dupę w troki i wczoraj trochę popedałowałam a dzisiaj tyłek mnie boli i pogoda się zepsuła i nie mogę kontynuować:( oby tylko mój zapał się nie ulotnił.