niedziela, 8 stycznia 2012

Odzyskana przyjaźń

To była miła sobota. W końcu udało się zobaczyć z osobą, z którą od prawie roku nie miałam kontaktu. 
Wracając do wydarzeń sprzed roku, to prawdę powiedziawszy nie mam do dzisiaj zielonego pojęcia dlaczego kontakt nam się urwał. Bardzo to przeżyłam długo nie mogłam się pozbierać, tym bardziej jak ma się świadomość, że trafia się na bratnią duszę, z którą czas płynie zupełnie inaczej a wręcz stoi w miejscu. Dzięki tej osobie wiem, że istnieje przyjaźń damsko-męska. Bo jesteśmy dobrym przykładem. W jego towarzystwie mogę się zupełnie otworzyć i czuję się bezpiecznie i z tego co wiem działa to w drugą stronę. Co prawda nie zawsze jest tak cukierkowo, bo jest to osoba melancholijno-depresyjną i to był powód milczenia. Ale widać, że nad tym pracuje. I dzięki temu wczoraj pięć godzin znowu minęło niewiadomo kiedy a tematów do rozmów wcale nie ubywało. Idąc byłam pełna obaw jak to będzie wyglądać czy to nadal będzie to samo. Jednak wszystkie moje myśli były bezpodstawne, po prostu tak jakby ostatni rok nie istniał a My się po prosty spotkaliśmy po tygodniowej przerwie. Dzięki temu naładowałam bateryjki na cały nowy tydzień i na nowo z optymizmem patrzę w przyszłość. I tak jakoś lżej na serduchu jak wiem że zakończyłam stary rok z zamkniętymi sprawami i nie ciągnie się za mną jakieś rozgrzebane problemy.