No na pewno nie mojego taty. Już wczoraj zostałam poinformowana, że mam mu pomóc rozwiązać test psychologiczny. No to ja, taki osiołek powiedziałam no dobra (następnym razem ugryzę się w język zanim powiem, jakie mam przedmioty na studiach i na ile je zaliczam), pomyślałam sobie spoko na pewno rozwiąże, takie bajery jak to na jego studiach „dla dorosłych” mogą się zdążyć. Oczywiście rano nastąpiło moje wielkie zdziwienie, gdy okazało się, że do przeczytania na mnie czeka jakieś 120 stron wykładów. Wówczas mnie zatkało myślę sobie no to się ugotowałam na całą sobotę a gdzie tu upchnąć jeszcze cotygodniowe porządki (o zgrozo). Jednak jak to blondynka ma w swej naturze zaczęłam od rozwiązywania testu i w między czasie doczytywałam potrzebne informacje i takim oto sposobem „rozwiązaliśmy” test w godzinkę, co prawda na 80% ale za drugim razem poprawiliśmy się i w sumie zakończyliśmy z imponującym wynikiem 93%. To się nazywa być „genialnym dzieckiem”. Jednakże moje szczęście nie trwało długo, gdyż mój ukochany tatuś poinformował mnie, że ma do rozwiązania jeszcze jeden test. Wtedy już wymiękłam i niestety test musi poczekać do czasu naładowania baterii przez rozwiązującą. Musze przyznać, że łatwy on nie był a w każdym bądź razie wyjątkowo podchwytliwy. To nawet dr Werner nie zaproponowała nam takiej skali trudności na zaliczeniu ćwiczeń z wyżej wymienionego przedmiotu. Po ochłonięciu szybko uporałam się z porządkami i wysłałam tatę z praniem do suszarni (jego wkład w dobre wyniki). I znów mogę się cieszyć moimi wakacjami. Musze przyznać, że dużo mi ich już nie zostało. Jednak postaram się by te 3 tygodnie bardzo efektywnie spędzić tzn. wypoczywać do granic możliwości.
sobota, 8 września 2007
piątek, 7 września 2007
Nostalgicznie...
Znów zostałam sama, ale nie samotna. Jednak ta pustka jest gorsza od samotność. Wiem, że tam gdzieś daleko jesteś. Może już śpisz a może myślisz o mnie tak jak ja o tobie. Ponownie dopadła nas szara rzeczywistość. Takie samo pożegnanie, szybki buziak przy drzwiach potem jeszcze odprowadziłam cię wzrokiem po schodach. Szybko minął ten czas razem zaledwie godzina może półtorej, ale jednak. A teraz siedzę i tęsknie za twym głosem, dotykiem, ciepłem, zapachem i ogarnia mnie pustka. Czuje się jak samotny pień przy pustej drodze, na którego nikt nie czeka, nikt nie zwraca uwagi. Chociaż wiem, że ty tam gdzieś jesteś u siebie i czujesz taką sama pustkę. Nie wiem, kiedy znów się spotkamy. Może dzisiaj, może jutro a może dopiero za tydzień. Doskonale zdaje sobie sprawę, że pracujesz, jesteś zmęczony i możesz nie mieć czasu, jednak nic na to nie poradzę, że tęsknie. Odliczam już dni, kiedy będzie dla siebie tak naprawdę, tak na stałe i zdaje sobie wówczas sprawę, że to nie nastąpi tak szybko. Jednak wiem i wierze, iż przetrwamy i doczekamy tych szczęśliwych dni. Nie ma, co się rozklejać są pary, które mają gorzej żyją w zupełności na odległość i widzą się raz na miesiąc lub rzadziej a ja mam to szczęście, iż dzieli nas tylko 8 kilometrów lub aż tyle. Teraz już tylko czekam, kiedy zadzwonisz powiesz mi tak słodko dobranoc i będę mogła już spokojnie iść spać. W takim razie idę do łóżeczka czekać.
piątek, 27 kwietnia 2007
Czasem dobrze powspominać...
Pamiętam ten moment, to wydarzenie bardzo dokładnie. W zeszłym roku dokładnie o tej porze po raz ostatni słyszałam szkolny dzwonek, widziałam nauczycieli, czułam się już tak dorosła a zarazem tęskniłam już za tym wczesnym dzieciństwem i beztroską zabawą. W tym jakże krótkim momencie zrozumiałam, że to już koniec, że teraz odpowiadam już wyłącznie sama za siebie, zaczynam dokonywać całkowicie samodzielne decyzje, od których zależy mój dalszy los. Gdy trzymałam już w rękach moje świadectwo dojrzałości trochę było żal, że te 3 lata tak szybko zleciały i martwił mnie fakt, iż właśnie zamykał się jakiś rozdział mojego życia. Jednakże było czuć jakiś dreszczyk emocji, co będzie dalej, co na mnie czeka na nowej drodze i czy dotychczasowy bagaż doświadczeń okaże się przydatny. Dzisiaj po roku widzę, że nie miałam się, czego bać. Poznałam sporo nowych ludzi, zawiązałam nowe przyjaźnie, zakończyłam z sukcesem pierwszy semestr na studiach a moje obawy już całkowicie prysły jak bańka mydlana. Pozostaje jednak tęskno za znajomymi z liceum, ponieważ jak to w życiu bywa każdy poszedł w swoją stronę do tego wszyscy cierpimy na ciągły brak czasu. Wcale nie jest mi źle z tym, iż sama podejmuje decyzje to jest nawet fajne chodzić sobie na wykłady, jakie się chce nie ma już żadnego przymusu, że na to musze iść i na tamto, bo wszystko jest równie ważne. Został też totalnie wyeliminowany jakiś strach związany z niezapowiedzianymi kartkówkami, itp. Teraz też w końcu czuje się dorosła, kiedy wykładowcy zwracają się do nas per pani i per pan nie jestem już traktowana jak smarkacz. To jest zupełnie inny świat, który całkowicie już mnie pochłoną, chociaż czasem marze by wrócić do szkoły średniej jednak wiem, że to nie możliwe.
czwartek, 26 kwietnia 2007
Przerwa w dostawie prądu…
Już ochłonęłam i postanowiłam od czasu do czasu coś skrobnąć. Nie wiem jeszcze czy mojej weny i czasu starczy na długo by na nowo rozgości się na blogu, ale kto wie. Nie będę tu już wymieniać, dlaczego zarzuciłam bloga, bo tak naprawdę nie ma to już większego znaczenia. Postanowiłam zacząć od nowa w nowym szablonie (ciekawe jak długo wytrzymam), bo mam potrzebę ciągłych zmian. Poprzedni fioletowy kolor już mi zbrzydł. W związku z powyższym nastąpiła też zmiana adresu, bo tamten też mi się nie podobał i był stanowczo za długi. Może w najbliższym czasie opisze skrótowo, co się u mnie działo jak mnie nie było. Na razie to kończę i idę spać, ponieważ zmęczyłam się dokonywaniem zmian ( trochę to trwało).

wtorek, 16 stycznia 2007
I miss you...
To już siedem miesięcy jak ze mną wytrzymałeś. Odważny jesteś Kochanie. Ja cie nadal kocham nad życie i z każdym dniem coraz bardziej (jej czy to wogóle możliwe). Dziekuję ci za róże i za dzisiaj chociaż wiem, że powinnam dziękować za wszytsko. Łączy już nas coraz więcej niż dzieli i to mnie bardzo cieszy. Chce ci jeszcze powiedzieć, że nie żałuje żadnej decyzji i rzeczy jakie do tej pory podjęłam czy zrobiłam. Ciesze się, że mogę być tak blisko Ciebie ale smutno, że bliżej już się nie da.
Subskrybuj:
Posty (Atom)