poniedziałek, 16 marca 2009

Chorobowo

Chyba się zdenerwuje, nie dość, że piszę tego posta w strasznych mękach to jeszcze raczył mi się skasować. Psssss złośliwość rzeczy martwych. A ja umieram dosłownie. Na szczęście kataru brak, gorączki też ale za to kaszelek taki, że aż mnie już płuca bolą. Do tego jutro zajęcia na których mam zaliczenie więc jeśli do jutra uda mi się nie wykaszleć płuc to niestety muszę się tam pojawić:(.
Tak poza tym nie potrafię się zorganizować i cierpię na wieczny brak czasu, chyba znowu musi przyjść sesja, bo wtedy mój tyłek potrafi się spiąć i jakoś to idzie. A teraz to wszystko takie rozwlekłe. Do tego mam więcej wolnego niż chodzenia do szkoły więc lenie się na potęgę. Z tego powodu takie głupoty nie raz mi do głowy przychodzą.
Ps. od środy będę posiadaczką pięknych nowych okularków, już nie mogę się doczekać, bo w starych nic nie widzę:) A to chyba raczej nie jest bezpieczne szczególnie w czasie jazdy samochodem. To idę dogorywać w łóżku.

sobota, 7 marca 2009

Noc

Poszłam uprawiać pływanie synchroniczne w wannie:)

niedziela, 1 marca 2009

Leniwiec

Zbierałam się długo ale w końcu zacisnęłam tyłek i i przysiadłam by coś napisać. Oj a dużo się działo w tym tygodniu.
We wtorek podwójna impreza urodzinowa Kasi i Jareckiego na której to piliśmy wino przez sitko. A wszystko to wina wadliwego korka. Wcinaliśmy paluszki kabanosy, które były naprawdę pycha. Jednym słowem "Carlo Rossi -> wino, kobiety i śpiew", no może ten śpiew sobie darowaliśmy.
Środa istne piekło na ziemi, bo pójście spać o 3.30 i wstawać o 6.30, żeby potem posiedzieć na zajęciach od 8.00 d0 16.30 to to jest istne szaleństwa. Jednakże jest to wykonane tylko jakie to poświecenie.
Za to nadrobiłam sobie te katusze w czwartek na kabarecie Neo-nówka, i powiem wam, że na żywo są jeszcze lepsi niż w Tv czy na YouTubie. Uśmiałam się za wszystkie czasy, popłakałam kilka razy ale ze śmiechu.
Natomiast w piątek odespałam cały tydzień, i leniłam się do granic możliwości. A wszystko po to by w sobotę pojechać ze stworem po buty i wrócić bez nich ale za to z dwoma Happy Meal-ami. Istne szaleństwo. Dobrze, że dzisiaj nas dzieci odwiedzają będzie komu dać zabawki:) To uciekam na obiad a potem czekamy na gości.