niedziela, 24 stycznia 2010

S jak student

Istne szaleństwo. Bo jak to pod koniec stycznia bywa dla studenta przychodzi SESJA. Daltego jestem zalatana, zaczytana, zawalona i do tego z lżejszym portfelem, bo masa materiałów jest do kserowania. To uciekam dalej w odmęty ezoterycznej wiedzy tajemnej:)

poniedziałek, 11 stycznia 2010

I jak tu wrócić...

Nie mam pojęcia. Ogarnęło mnie coś na zasadzie "Kiedy znajdziemy się na zakręcie
co z nami będzie...". Staż skończony, powrót na uczelnie i do tego zbliża się sesja. Wybór promotora a raczej pani promotor dokonany, więc klamka zapadła nie ma odwrotu, bo nie ma co kombinować widocznie tak moje życie miało się potoczyć. Dlatego nie mam zamiaru walczyć z losem bo i po co, w końcu z nim się nie wygra. Teraz tylko wybranie tematu i to już będzie jazda bez trzymanki. W życiu jak to w życiu raz pod górkę raz górki, niestety nie może być zawsze kolorowo. I znowu o rok starsza ale czy mądrzejsza tego nie wiem, czas zweryfikuje moje postępowanie. Co do związku też wielkie nie wiem raz jest wspaniale a czasem mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i iść własną samotną drogą, bo mam wrażenie, że samej będzie mi lepiej. chociaż wiem, że on kocha jak wariat ale czy ja też jestem taką wariatką. W końcu to nie chodzi o niego tylko o moje uczucia a jakie one są to nie mam zielonego pojęcia, że tak powiem szału nie ma.