piątek, 8 września 2006

"Murzynkowe" szaleństwo Blondyny

Pewnego pięknego poranka nasza piękność postanowiła sprawić sobie radość i zarazem spełnić swoją zachciankę, dlatego też wpadła na genialny pomysł upieczenia murzynka. Jak postanowiła tak zrobiła. Bo jak to się mówi „blondynce dwa razy nic nie mówić”. Na samym początku ruszyła na poszukiwanie przepisu. Okazało się to trudnym i wyczerpującym zajęciem jednak wszystko skończyło się szczęśliwym odszukaniem przepisu na dnie szafy Super Mamy. Po dokładnym przestudiowaniu potrzebnych składników blondi spostrzegła, iż brakuje jej margaryny i polewy czekoladowej. Dlatego też szybciutko udała się do sklepu by zakupić owe produkty. Po powrocie odmierzyła sobie wszystkie składniki ładnie poukładała je w szklaneczkach do tego wbiła dwa jajka do garnuszka, po czym okazało się, że jajka mają być rozdzielone, bo z białek trzeba ubić piane. Jednakże nasza bohaterka wcale się nie załamała tylko stwierdziła, że wyłowi żółta z białek. I tak po 10 minutach wyzywania i rzucania różnymi przedmiotami blondynie udała się owa sztuka (trzeba dodać, iż była z siebie bardzo dumna). Po przygotowaniu sobie wszystkich potrzebnych składników i wrzuceniu ich do garnka okazało się, że w domu blond piękności nie ma ani odrobinki gazu. Co w takim wypadku mogła zrobić nasza mała istotka? Jeśli pomyślałeś\aś, że poszła do sąsiadów pożyczyć trochę gazu to stanowczo się mylisz. Jeżeli pomyślałeś\aś, iż zapaliła zapałkę i taka metodą ogrzała garnek to już zupełnie postradałeś myśli, ponieważ nasza blondyna jest istotą rozumną i zdarza jej się jednak od czasu do czasu myśleć. Dlatego też nasza bohaterka zadzwoniła po Pana Tatę, który natychmiast pospieszył z pomocą i dostarczył butle z gazem. Gdy ciasto było już zrobione i umieszczone w blaszce nasza piękność postanowiła pojechać do miasta by zaopatrzyć się w torbę. W tym czasie biedne ciasto było pozostawione samo sobie. Wiadomo oczywiście, że to nie jest dobre rozwiązanie, bo jak za długo leży to nie wyrośnie. Dlatego też, blondi popędziła do swojego księcia, który wraz z nią popędził na ratunek biednemu murzynkowi. Po upieczeniu ciasto było zdatne do jedzenia i jak na razie nie ma ofiar śmiertelnych. Blond piękność do teraz podziwia swoja druga połowę za odwagę, ponieważ próbował jako pierwszy i na dodatek zbytnio nie protestował tylko zjadł bez żadnego grymasu na twarzy i za to buźka dla niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz