czwartek, 14 września 2006

Nuda stanowczo zabija ostatnie szare komórki!!!

Do takich mądrych wniosków ostatnio doszła blondyna. Nie było by to aż takie straszne, gdyby nie zauważyła tego na własnym przykładzie. Dlatego też jej rodzina postawiła sobie za cel takie układanie rozkładu dnia, by główna bohaterka nie miała nawet czasu pomyśleć o nudzie. Polega to na tym, że wynajdują jej różne najdziwniejsze zadania począwszy od mycia okien przed robienie prania i sprzątania a skończywszy na robieniu obiadków. Blondyna jednak stanowczo zaczęła się buntować i doszła do wniosku, iż lepiej by ubyło jej kilka szarych komórek niż żeby padła ze zmęczenia. I jak postanowiła tak też zrobiła jednak jej plan szybko legł w gruzach gdyż dziś z czystego przyzwyczajenia obrała ziemniaki i poszła powiesić pranie a na koniec jeszcze odkurzyła całe mieszkanie. Niestety nie znalazło się ani troszkę czasu na wypoczynek, kto by pomyślał, że nuda zdziała cuda. Popołudniu wybrała się na zakupki do miasta. Oczywiście nie obyło się bez przygód. Najpierw narobiła zamieszania w aptece, gdy pani wyjęła za dużo tabletek na ból gardła, bo jak to blondynka oczywiście nie mogła się na żadne zdecydować. Takim o to sposobem na ladzie znalazło się około 15-nastu opakowań różnych specyfików w końcu wybrała ten, który pani aptekarka pokazała jako pierwszy, żeby oczywiście nie było tak kolorowo i spokojnie potem narobiła zamieszania z reklamówką. Okazało się, iż nie ma ona jednego uszka, więc zaczęła się kombinacja by je dorobić. Pani aptekarka zauważywszy zaistniałą sytuację postanowiła dać nową, po czym okazało się, że wszystkie reklamówki pochodzą z jakieś wadliwej serii, dlatego też blondi szybkim krokiem opuściła aptekę by nie wynikło jakieś kolejne zamieszanie. Później tylko po przejściu przez drzwi usłyszała głęboki oddech ulgi wśród personelu, że już jej się pozbyli hehehe. Następnie urządziła sobie maraton po centrum handlowym, gdzie upolowała 3 ostatnie butelki jej ulubionej wody mineralnej. Dla jej zdobycia była gotowa zrobić wszystko, dlatego też w rozpaczliwej desperacji rzuciła się na półki z woda w wyniku, czego inni klienci nie mieli szans nawet zbliżyć się do działu z wodami. Ciekawe, dlaczego potem ludzie dziwnie się na nią patrzyli hehehe. Po doniesieniu cennego łupu do wózka postanowiła nie opuszczać go ani na krok, by przez przypadek jakiś zdesperowany klient nie uprowadził jej butelek z wózka. Gdy już zmęczona wróciła do domu to nie pozwolono jej odpocząć tylko zaciągnięto ją do obierania śliwek na powidła. Ciężki to już ma los ta nasza blondynka. Na koniec piękność chce podziękować swojemu księciu za pięknego kwiatka (jak na razie kwiatek żyje i ma się dobrze nawet dostał świeżą wodę):*.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz