Blondynka jak każda inna zapracowana istota wstaje bladym świtem (w jej mniemaniu bywa to około godziny 11). Najpierw otwiera swe nie do końca wyspane oczęta bliżej nieokreślonego koloru. Gdy spogląda w stronę okna by ujrzeć brzydotę kolejnego dnia nie omieszka trochę ponarzekać pod nosem bardziej chyba dla poprawienia sobie nastroju. Następnie widząc, że nic nie da się zrobić wynurza swoją nóżkę z Kubusiem tzn. stopę ubraną w skarpetkę Kubusia Puchatka. Po króciutkiej chwili zastanowienia wraca do łóżka i zwija się w kokon by nie stracić nagromadzonego nocą ciepła, ponieważ na zewnątrz lóżka panuje syberyjskie zimno. Jednakże blondynka w końcu przekonuje sama siebie, że dłuższe gnicie w wyrku nie ociepli niestety atmosfery. Po ciężkiej walce z samą sobą blond udaje się do kuchni na posiłek. Tam okazuje się, że żaden z domowników nie okazał jej ani odrobiny litości i posiłek musi przygotować sobie własnoręcznie (o zgrozo jak oni tak mogą nie dbać o swój najcenniejszy skarb, docenia tą małą istotę na pewno wtedy, gdy ona już wyfrunie im z domu:)). Po doładowaniu baterii jakże bardzo zdrową Nuttelą nasza mała blond piękność postanawia odpalić swój komputer. W międzyczasie dzwoni do niej jej luby, który chce wyrwać ją ze snu, bo dochodzi już 12. Jakże jej kochanie jest zaskoczone, gdy się okazuje, że ona już wstała. Jednak po chwili rozmowy i wymienieniu powitania okazuje się, że blondyna się jeszcze nie ubrała. Jej druga połowa dla przyspieszenia tego procesu używa szantażu, który polega na daniu blondynce 5 minut na ubranie się, stawiając warunek, że jeżeli tego nie dokona to nie będzie z nią przez tydzień rozmawiał. Więc co robi nasza mała istotka ubiera się w tempie błyskawicy i po 3 minutach jest już doprowadzona do stanu używalności nawet jest tak zdolna, iż składa łóżko. I tak o to wyglądają poranki według blondynki. Następna cześć jakże jej fascynujących dni w kolejnej notce:).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz