poniedziałek, 27 listopada 2006

Miało być tak pięknie a jest zupełnie inaczej.

Jedyna pozytywna rzecz w dniu dzisiejszym to wyleczone moje uszko. W końcu już jest wszystko w normie i moje troski o mój słuch zostały zażegnane. Niestety nigdy nie może być tak kolorowo, bo jak nie jedno to zawsze coś innego się pojawi. I tak też się stało w moim przypadku. Już od 3 dni narzekam na ból gardła jednak myślałam, że poboli tak jak zawsze i sobie przejdzie. Jednakże jak bardzo się myliłam to przekonałam się dopiero dziś popołudniu jak z mojego nosa zaczęło cieknąć. Dopadł mnie taki katar, że nie nadążam z wyciąganiem chusteczek z pudełka. No, ale cóż nie mam zbytnio czasu na użalanie się nad sobą, bo w końcu jutro koło z geografii a ja za bardzo nie umiem. Tak, tak wiedziałam, że jak odłożę wszystko na ostatnia chwilę to taki przyniesie to efekt. Dzisiaj po prostu nic mi nie wchodzi. Siedziałam ponad godzinkę nad Europą i Afryką i stwierdzam, że nic nie pamiętam. W takim razie nie zostaje mi nic innego jak zaparzyć sobie ciepłej herbatki i skoczyć do łóżeczka by się podkurować na jutro. Chociaż czarno siebie widzę taką zasmarkaną i cokolwiek piszącą. Na szczęście to nie jest na żadne zaliczenie tylko bardziej takie koło orientacyjne dla nas. Jak zwał tak zwał ale pojawić się i napisać trzeba, by nie mieć potem problemów. Co do weekendu to wbrew przewidywanią spędziłam go bardzo sympatycznie. U kuzynek było super. Nawet z młodszą pogadałyśmy sobie tak od serca ( i tak w ogóle Oluta trzymam za ciebie kciuki będzie dobrze). W niedziele było jeszcze sympatyczniej, bo odwiedził mnie mój książę. Ogólnie weekend zaliczam do tych wielu udanych. No cóż pora zejść na ziemie i stawić czoła problemom dnia codziennego. Na razie to uciekam do kąpieli a potem do łóżeczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz