niedziela, 12 listopada 2006

Jak to dopadł mnie tłum fotoreporterów.

No i udało się, spełniłam swój obowiązek obywatelski i poszłam zagłosować pierwszy raz w życiu. Jej było to w końcu wzniosłe wydarzenie, przy drzwiach tłum fotoreporterów, którzy za wszelką cenę chcieli uwiecznij jak oddaje mój pierwszy raz głos, niestety w sali nie zmieścili się dziennikarze z aż 7 stacji telewizyjnych, dlatego czekali na mnie przed budynkiem. Po wyjściu udzieliłam krótkiego wywiadu tylko wybranym (oczywiście wpływ na mój wybór zależał od dziennikarza...bardziej od jego urody hi hi hi). Potem jeszcze miałam wypowiedzieć się na żywo dla jednej ze stacji radiowej a na koniec sam znany polityk (nie będę wymieniać tu nazwiska, bo nie chce złamać ciszy wyborcze, która w sumie już nie obowiązuje jednak powiem wam w tajemnicy, że był to sam pan Kononowicz). No dobra dobra pożartowaliśmy sobie pośmialiśmy się a teraz całkiem poważnie. Poszłam zagłosować, bo, jako że jestem studentką politologii to moim obowiązkiem jest rozwijanie własnej jak i u innych ludzi kultury politycznej. Oczywiście nie jest to wydarzenie, które w jakiś szczególny sposób będę rozpamiętywać do końca życia, bo z pewnością w życiu będę głosować jeszcze nie raz i nie dwa razy. Potem pojechałam jednak do rodzinki i tam dopiero wyszalałam się z półtorarocznym synkiem i 4-letnią córką kuzyna. Nawet nie wiedziałam, że posiadam aż takie zdolności w szybkim przebieraniu lalek i wożeniu ich w wózku:). Ale stwierdzam, że wszędzie dobrze jednak w domu najlepiej. Dlatego wcale się nie zmartwiłam, gdy moja rodzicielka rzuciła hasło, iż wybywamy już do domu. I tak odchodząc od tematu. Kochanie nie przejmuj się, że czasem ci odbija i jestem dużym dzieckiem, bo to też w Tobie kocham. Przynajmniej mam, na kogo przelewać moje uczucia macierzyńskie:*. A tak poza tym to strasznie poprawiłeś mi humorek i tak mi się jakoś wakacyjnie, cieplutko i milutko zrobiło. Dziękuję:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz