sobota, 7 lutego 2009

Nic konstruktywnego

Tyle sobie obiecywałam, zapierałam się i postanawiałam. I co rzeczywistość znowu mnie przerosła i wszystkie założenia spaliły na panewce. No cóż takie życie, już pogodziłam się z moim postępującym lenistwem.
Miałam przepisywać wykłady a one nadal czekają i chyba tak do mają dociągną w nieruszonym stanie i obudzę się znów na ostatnią chwilę.
Miałam zacząć czytać grubą cegłę ze stosunków międzynarodowych + leksykon z tychże stosunków ( szkoda, że nie międzyludzkich, bo może łatwiej byłoby się za nie zabrać).
A tak co dziś zrobiłam tylko i wyłącznie wyprawiłam rodziców do rodziny na imprezę, posprzątałam, podgrzałam obiad czyt. wsadziłam pizze do piekarnika i leniłam się nie dokonując nic konstruktywnego poza 4 godzinnym oglądaniem TVN Style. No i teraz żałuję, bo tylko napatrzyłam się na kolejne patologię. Żyć nie umierać i jutro też nic nie zrobię, bo jadę na obiad do "teściowej" hahaha no skacze z radości. I kto tu ma ciężko w życiu.
Idę spać albo nie znowu pogniję przed telewizorem przed telewizorem i będę biadolić na moje lenistwo.

2 komentarze:

  1. oh lenistwo :D napewno dasz rade :))
    ja dzisiaj sie leniuchuje po wczorajszym staniu w pracy!
    Ale jakos daje rade:D
    Cos mi sie wydaje ze nie przepadasz za tesciowa:D
    buziaki i milej niedzieli ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana widze ze masz juz ferie :)
    to odpoczywaj tam!
    MAcie jakies plany na Walentinos:D
    i czekam wkoncu na noteczke :)

    OdpowiedzUsuń