poniedziałek, 25 maja 2009

Po ptakach

No i d..... jasna wyszła. Jak ktoś ma pecha to całkowitego. Jednak mnie nie chcieli na tym stażu. Dlaczego przecież miła i zrównoważona na rozmowie byłam. A że pierwszy raz składałam papiery to co to ich obchodzi, w końcu liczy się czas starania czy umiejętności??? W takim razie zostaje plan awaryjny i w czerwcu składam papiery na drugi kierunek dziennie (tylko teraz trzymać kciuki mocniej, w kóncu gdzieś musi mi się poszczęścić).

7 komentarzy:

  1. Ileż to razy mi czegoś odmawiano, choć miła i zrównoważona byłam... Pierwsze koty za płoty, potem już jest tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. staż? cos mię się świergoli, nic juz nie wiem.
    weź no przybliż nieco swoje zapędy zawodowe, bom niekumata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Foksal -> tak starałam się o staż w urzędzie miasta. Ponieważ oni organizują co roku letnią i jesienną edycję stażu (trwa on 3 miesiące po 18 godzin tygodniowo i jest on odpłatny). Chciałam iść na tego typu stać ponieważ jestem na 3 roku i zawsze byłoby to jakieś doświadczenie zawodowe do mojego przyszłego CV, a egzaminy swoją drogą ten najważniejszy i najcięższy 15 czerwca ( buuuu)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kotmalgdalena -> dziś okazało się, że jeszcze nie wszystko stracone, bo zadzwonili do mnie z innego wydziału i zaprosili na rozmowę na czwartek ( teraz to ja im takie kity powciskam, żeby tylko mnie zatrudnili).

    OdpowiedzUsuń
  5. weź, każdy urząd miasta to jedna wielka klika, nie masz czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. foksal -> Ale jak już nie doświadczenie to dorobiłabym sobie do życia studenckiego ( bo to w końcu tylko 18 godzin i potem zwrot podatku, bo umowa zlecenie);)

    OdpowiedzUsuń
  7. O widzisz, mówiłam że potem tylko lepiej :D

    OdpowiedzUsuń