czwartek, 14 grudnia 2006

Koła, kółka kółeczka.

Dzisiaj odcinek z cyklu, dlaczego odpoczywałam od pisania. Przerwa ta wynikła całkowicie nie z mojej winy. Po prostu niektórzy wykładowcy stwierdzili, że w końcu trzeba nam zrobić jakieś testy, ale jeden to w ogóle przeszedł samego siebie i poinformował nas tydzień wcześniej, że robi nam już egzamin. Pomyślałam wtedy o zgrozo mam tylko tydzień by opanować jakieś 500 stron dwóch książek do tego jakieś eseje, które kazał zakupić i jeszcze wykłady. Stwierdziłam, że to jest nie wykonalne i na wszelki wypadek zaczęliśmy się dopytywać, kiedy jest termin poprawki. Na dodatek w ten sam dzień wypadło nam koło z angielskiego jak ma być tragicznie to zawsze tak będzie. No, ale cóż trzeba było zacisnąć zęby i wziąć się do roboty, bo czas uciekał a ja byłam cały czas w polu i to bardzo daleko. Angielski odszedł na dalszy plan i w sumie poświęciłam mu cale dziesięć minut, ale poczekamy na efekty. Po dwóch dniach czytania Otoka była na wyczerpaniu psychicznym i nerwowym twardo twierdziła, że nic nie umiem, że to jest głupie i w momentach kryzysowych dochodziło do akcji rzucania książką i innymi przedmiotami będącymi w zasięgu mojej łapki. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych. W tych ciężkich dniach dla mnie byłam też bardzo nieprzyjemna dla otoczenia, nie miałam dla niego czasu i za to bardzo chciałabym teraz przeprosić. Obiecuje się poprawić i nadrobić straty. Ojej byłam też pod wrażeniem cierpliwości mojej drugiej polowy, ale dzięki temu wiem, że mogę zawsze na nim polegać. I w sumie tak wyglądał ostatnio mój cały wolny czas. W sumie to go nie miałam, dlatego też nie pisałam. Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że jednak poprawka nie będzie potrzebna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz