Szkoda tylko, że ja ich nie czuje, ale chyba nie jestem sama w tych moich odczuciach. Co prawda dziś jest piątek i do świąt tylko jeszcze dwa dni. Ale gdzie podziała się ta moja radość i niecierpliwość z dzieciństwa. Już jakiś czas temu to wszystko pękło jak bańka mydlana i nie chce powrócić. Może jak pojawi się choinka i prezenty pod nią to jakoś to poczuje. Na razie zaczęłam się ratować piosenkami świątecznymi by, chociaż trochę nadać klimatu. No dobra skłamałam z tym, że w ogóle nie czuje świąt, bo poczułam je pierwszy raz, gdy moja rodzicielka kazała mi umyć wszystkie okna w domu a potem miałam zmienić pościel i w ogólnych bólach i lamentach wkładałam mojego Kubusia do prania. Do tego jestem straszna zołza, bo nie chce zdradzić moje połowie, co dostanie od gwiazdora. No niestety nie wygadam się nawet na blogu, chociaż wiem, że ostatnio tu, nie zagląda, ale wole chuchać na zimne, bo znając moje szczęście dziś na pewno by to czytał. Ja ma nad nim tę przewagę, że wiem, co dostane, chociaż i tak z pewnością będzie to dla mnie zaskoczenie przynajmniej postaram się to rewelacyjnie udawać, przynajmniej będzie śmiesznie. Tak poza tym moje kochanie mnie, dziś odwiedziło. Zainstalował neostradę i dzięki niemu teraz mogę sobie latać po całym domku z laptopem, bo mam już bezprzewodowa sieć. Kochanie jesteś wielki. Do tego jeszcze dostałam jeszcze piękną róże tak bez okazji i byłam miło zaskoczona, bo nie sądziłam, że z mojego mężczyzny aż taki romantyk. Ja to jednam jestem szczęściarą, że go mam. Teraz lecę już spać, bo cały dzionek sprzątałam a jutro ciąg dalszy porządków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz