sobota, 21 października 2006

O życiu studenckim i nie tylko:)

Znowu trochę zaniedbałam blogowy świat. Jednak trzeba mi to wybaczyć, ponieważ nie zawsze mam czas i ochotę na pisanie. Ostatnio trochę się wydarzyło w życiu blondynki. Zaczęła ambitnie uczęszczać na wykłady, ćwiczenia i lektoraty. Wymaga to od niej dużo samozaparcia, gdyż to strasznie nadweręża jej samopoczucie psychiczne oraz kondycje fizyczną. Jeszcze chyba, by nie było dnia żeby nie powróciła do domku bardzo zmęczona. Wówczas najchętniej zjada szybko obiadek i wkula się do swojego łóżeczka, by zregenerować siły. I w sumie każdy dzień przez ostatnie trzy tygodnie wygląda podobnie. Na swojej uczelni blondyna już poznała ludzi z roku zawiązała nawet pierwsze przyjaźnie, z czego jest bardzo zadowolona i dumna, bo przynajmniej nie tuła się samotnie po korytarzach oraz nie czuję się jak wyrzutek społeczeństwa skazany na samotność. Oczywiście na jej roku są ludzie, którzy skazali się na samotność albo mają trudności z nawiązywaniem nowych kontaktów, ale blondyna ma nadzieje, że wszystko się zmieni po otrzęsinach, które mają się odbyć jakoś na początku listopada (tylko nie we wszystkich świętych). Po zajęciach bywają miłe chwile np. wspólnego wypadu do kina w ramach wzajemnej integracji z grupą oraz włóczenie się po zakątkach poznania i zaspakajanie swoich wyszukanych kulinarnych gustów jak to miało ostatnio miejsce w fajnej knajpce na spaghetti . Niestety życie studenckie nie składa się tylko z samych przyjemnych chwil (wtajemniczeni znają ten ból), dokładnie to chodzi o zaciętą walkę o książki z biblioteki, wspomaganie się najróżniejszymi znajomościami by upolować wymarzony wolumin albo walka o kserówki testów na myśl polityczną lub notoryczne usypianie na wykładach z filozofii i historii powszechnej (tutaj podziękowania dla Marysi za ciągłe trzymanie ręki na pulsie i cucenie blondyny). Chyba będzie trzeba się zacząć wspomagać kawą lub jakimś innym napojem z dużą ilością kofeiny. Oczywiście zdarzały się różne akcje z blondyną w roli głównej jak np. pomylenie autobusów do domu i przymusowy wyskok na najbliższym przystanku by zdążyć na ten właściwy, pomylenie grupy z angielskiego i prawie zostanie zapisanym do tych najambitniejszych i wiele podobnych śmiesznych sytuacji (jednak one są dla blondyny śmieszne dopiero po czasie). Teraz trochę inny temat, bo trzeba wspomnieć, iż 16-stego minął kolejny miesiąc, kiedy to blondyna połączyła się ze swoim księciem. Jej, ale on jest jednak wytrzymały. I byle tak dalej, bo jest wspaniale. Ten związek dodaje głównej bohaterce sił do pokonywania wszelkich trudności i do tego, aby codziennie rano wstać i stawić czoła kolejnemu dniu. Chociaż ostatnio rzadziej się widują i słyszą, to i tak nic się nie zmieniło w ich relacjach może jedynie to, iż blondi zaczęła doceniać to, co ma oraz to, że za żadne skarby nie chce tego stracić. Kocham cię tak serio, serio (wiesz, o co chodzi):).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz